Czy tylko ja odniosłam wrażenie, że maj minął w szalenie szybkim tempie. I to nie to, że ciągle mam coś na głowie, robota nie pali mi się w rękach. Ciągle się nudzę i nic się nie dzieje. Dlaczego więc czas zamiast się dłużyć, pędzi jak szalony? Nie rozumiem tego.
Ale już wracam do tematu bloga. Spódniczka jest Wam już dobrze znana, marynarka również, więc zostańmy na chwilę przy bluzce. Wydawałoby się, że zwykły żółty t-shirt można znaleźć w każdym sklepie odzieżowym. Ale wcale nie jest tak łatwo. Obeszłam pół centrum handlowego i nigdzie nie znalazłam. Zrezygnowana poszłam jeszcze z mamą do Reala po sitko do makaronu. I nagle moim oczom ukazała się żółta bluzka! Wisiała sobie obok jeansów, naprzeciwko piżam! Jak to miło znaleźć coś co się szukało, w najmniej podejrzewanym miejscu. Supermarkety jednak są super ;)
Pogoda tego dnia była piękna, ale nie umawiałam się na zdjęcia z Roksaną, więc jak zawsze w takich sytuacjach - samowyzwalacz! :P
spódnica - H&M | bluzka - Real | marynarka, naszyjnik - starocie | bransoletki - diy, allegro
Późnym popołudniem wybrałam się z przyjaciółką na spacer, więc dodaję jeszcze 3 zdjęcia. Niestety reszta nie za bardzo nadawała się do publikacji ;))


