2014/07/05

The breaking of the day

 Okej... To pierwszy post od... ilu? 2 miesięcy!
 Kompletnie nie wiem co Wam napisać, jeżeli w ogóle ktoś tu jeszcze zagląda. Nigdy nie miałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Przez ten czas dużo się działo i nie myślałam zbytnio o blogu. Sądziłam, że zatęsknię za pisaniem postów, ale szczerze mówiąc wcale tak nie było. Sama się sobie dziwię, bo kiedy siedzę teraz przy laptopie cieszę się, że mogę coś tu dodać!
  A więc słówko o zdjęciach - zrobiłyśmy je po wyczerpującej, aczkolwiek krótkiej, wycieczce na rowery, kiedy to zdałam sobie sprawę jak słabą mam kondycję. Upał trochę mi dokucza, ale kilka ciepłych dni nie zaszkodzi, tym bardziej, że można wybrać się wtedy nad jezioro i popływać, co dziś zrobię! :))
 Czeka mnie teraz ciężki tydzień, mam problemy z nową szkołą i internatem i od wczoraj chodzę mega przybita. Oj, ciężko będzie. (Do dostania się do szkoły zabrakło mi 0,6 pkt! :c) Dla poprawy humoru wczoraj wyszalałam się z Roksaną na trampolinie (tak! skakałyśmy przez 2 godziny!), dziś jak już wspomniałam jedziemy nad jeziorko a jutro czeka nas calusieńki dzień w pracy! Ale takiej prawdziwej, będziemy kelnerkami hahaha! Wszystko by nie myśleć o naszej wspólnej depresji. Życzcie mi szczęścia, przyda się! :))







2014/05/06

Wielki błękit







 fot. Roksana ||| spodnie - H&M | sweter, koszula - sh | kurtka - Cubus | torebka - Camaieu 

2014/05/02

Marcowe i kwietniowe zdjęcia


 Ostatnie dwa miesiące minęły mi w mega szybkim tempie. Teraz czas mógłby zwolnić i płynąć sobie powolutku do końca sierpnia c:  Miłej majówki! :) 























2014/04/23

Nowy Jork w filmach.

  Nowy Jork to moim zdaniem jedno z najfajniejszych miast świata. Wiele osób na pewno się ze mną nie zgodzi, ale choć zatłoczone i nie najczystsze - ma swój urok. Od dawna marzy mi się mieszkać w uroczej kamieniczce z czerwonej cegły na Manhattanie (ze schodami przeciwpożarowymi!) i chodzić do Central Parku na spacery. Na razie mogę jedynie chłonąć widoki "wielkiego jabłka" na zdjęciach i filmach. O tym właśnie będzie post - stworzyłam małą listę moich ulubionych filmów, których akcja rozgrywa się w Nowym Jorku w mniejszym lub większym stopniu.

1. Mały Manhattan czyli film z młodym Joshem Hutchersonem! Już wtedy był przystojny :P. Akcja, jak wskazuje tytuł, dzieje się na Manhattanie - wieżowce, zatłoczone ulice i Central Park czyli cała kwintesencja Nowego Jorku. Chyba wtedy zakochałam się w tym mieście!



2. Śniadanie u Tiffany'ego i moja ukochana Audrey Hepburn w roli rozpieszczonej i zabawnej Holly. Uwielbiam tę historię i zawsze zachwycam się kultowym już uczesaniem Audrey, czarnymi okularami i jej kobiecymi strojami oraz ulicami Nowego Jorku w tle. Jeżeli jeszcze nie widzieliście tego filmu, a interesujecie się modą, latami 60. albo jednym i drugim koniecznie musicie go zobaczyć!



3. Leon Zawodowiec. Oglądałam go kiedy jeszcze byłam mała, ale na tyle duża by go dobrze zapamiętać (może to zasługa brutalnych scen? ale wtedy chyba nie robiły na mnie wrażenia). Lubiłam go niemal tak bardzo jak Króla Lwa chociaż nie mają ze sobą nic wspólnego. Nawet ciocia zaczęła nazywać mnie Leoś po tytułowym bohaterze (do tej pory tak na mnie mówi :v). Niedawno obejrzałam go dla przypomnienia i stwierdzam, że nadal go uwielbiam. Pamiętam, jak kiedyś chciałam być odważna i piekna jak Matylda; chyba nadal chcę! ;)



4. Diabeł ubiera się u Prady. Zgaduję, że większość z Was widziała już ten film. Ja sama oglądałam go chyba z 5 razy w tym raz po niemiecku (sic) ;) Przyznaję, fabuła nie jest wybitna i (tak trochę) nagina rzeczywistość (w internecie jest mnóstwo komentarzy o tym, jakim cudem Miranda przyjęła osobę, która w ogóle nie zna jej czasopisma) ale myślę, że ma coś w sobie skoro ludzie tak go lubią (coś czyli świetne stroje bohaterów, Anne Hathaway i Meryl Streep). ;)



5. Iluzja czyli imponujące magiczne sztuczki na wielką skalę i nie tylko na scenie. Podziwiam osobę, która wymyśliła tę historię! Akcja toczy się z prędkością światła, a sam film po prosu oszukuje widza. Bardzo zagmatwana fabuła (a może raczej "fabuła pełna tajemnic [i dziur]"), ale moim zdaniem nie jest to wadą. Ogromny plus za Woody'ego Harrlesona i Dave'a Franco, czyli (równie przystojnego) brata James'a Franco ;)



6. Wielki Gatsby cieszy oko mnóstwem kwiatów, kryształów, przepychem i bogactwem napływającymi z każdej strony. Ale za tym wszystkim kryje się dość smutna i mroczna historia. Nie jest to film dla wymagających widzów (czyli w sam raz dla mnie), ale jeśli lubicie ładne obrazki, ładnych ludzi, dobrą muzykę i nie macie nic lepszego do roboty, to warto obejrzeć. (Bardziej niż film polecam jednak książkę! ;])


 To są już wszystkie moje ulubione filmy z Nowym Jorkiem w tle. Jeśli któregoś nie widzieliście to polecam, warto zobaczyć chociażby żeby popodziwiać samo miasto, a jeżeli już wszystkie znacie, podzielcie się ze mną swoimi opiniami! Piszcie, jakie jeszcze znacie filmy z Nowym Jorkiem, chętnie obejrzę! 

P.S. Pisałam tego posta już od lutego, ale miałam trochę roboty, w związku z moimi postanowieniami (chyba wszystkie spełniłam) ograniczałam sobie internet, przez ostatnie dni przypominałam sobie do testów i dopiero teraz udało mi się wszystko sklecić. ;) Już planuję kolejny post w ten deseń! :)